Obserwatorzy

niedziela, 18 września 2016

Już wrzesień....

i jak to w szkole nie wiadomo w co najpierw ręce wsadzić....ale ja nie o tym:)
lubię to co dzieje się teraz w ogrodzie....
ziemowity...
 dynie...niestety nie urosły , bo krzaczki zaatakował mączniak, ale kolor mają zabójczy:)

marcinki......

 winogron był i się zjadł:) najbardziej smakuje taki zerwany z krzaka ...
 kasztany....
 słoneczniki....
 owoce róży... bardzo dorodne
 i owoce winobluszczu, jeszcze trochę i zafunduje wszystkie odcienie czerwieni

no i moja wrześniowa robótka...delikatna ale ciepła
 
i nowy członek rodziny, mały ale wariat:)

 lubi sobie zadek fotografować:))
no i jutro poniedziałek, potrzeba mi dużo siły żeby przeżyć, bo jakieś paskudne przeziębienie mnie dopadło

środa, 31 sierpnia 2016

W jesiennych czerwieniach...

mam jeszcze zaległe nie pokazywane chusty...
Pierwsza wykonana z angory de lux w kolorze bordo - jak dzikie wino, wzór znany


 i czerwona jak owoce jarzębiny, ta kombinowana: jest półokrągła jak Citron a zakończenie ma jak Mara

Bardzo milutka w dotyku

obie do wzięcia:)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Koniec wakacji

postanowiliśmy sobie umilić i wybraliśmy się na tygodniowy wyjazd do Grecji, dokładnie na Kretę. Nie muszę mówić , że było cudnie, dzieci są zachwycone :)) Niekończąca się dolewka i dokładka wszystkiego:)) no i ciepła woda do kąpieli. Woda w morzu tak ciepła, że nawet ja się kąpałam -normalnie w naszym Bałtyku tylko paznokcie u stóp zamaczam:))

 piękny błękit, lazur i co tam jeszcze się kojarzy z kolorem niebieskim...


 ta willa mnie urzekła:)
 oczywiście basenowo
 i muzeum gdzie zobaczyliśmy starą Kretę w pigułce, jakby ktoś był w Hersonissos to polecam
 oczywiście wprawne oko wyłuskało elementy tematycznie związane z dzierganiem:))
 i takie

okazało się, że my z trójką dzieci nie jesteśmy w świecie jakąś rzadkością  czy jak niektórzy mówią patologią;)
trójka dzieci to był standard wśród  Niemców i Francuzów :)
a najbardziej urzekły mnie Mulaciątka z rudymi włosami:) niezwykle egzotycznie wyglądały...
to byle do następnych wakacji

sobota, 20 sierpnia 2016

Dianna w zieleni

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła....a u  mnie ciekawość i drutowe ADHD doprowadziły do tego, ze powstała kolejna Dianna -z 3 motków Drops Delight w odcieniach zieleni- nawiasem mówiąc kolejna do wzięcia:)

tu na wyciągu.....


tortur ciąg dalszy....


tu już na luzie...

na wieszaku:)



wisi i powiewa.....

i jadę na odwyk drutowy - tylko z książkami:)

piątek, 19 sierpnia 2016

Szafirowy

Zrobiłam szal wzorem znanym z chusty Gail, nazywa się to w tej wersji Spring Leaves. Mój jest  mało spring ale bardzo szafirowy. :) Powstał z 4 motków Kid Silka z Dropsa i jest spory, można się poomotywać na wszystkie strony, do tego cieniutki i ciepły.

 Puchaty.....


cienki jak mgła......


dłuuugi..............

Do motania.....

 Przydał się jak znalazł na jednym z wesel , na dworze ukrop a ja mam miejsce pod nawiewem z klimatyzacji. Gdyby nie szal, którym cały czas się okrywałam byłoby ze mną kiepsko. Mój ci on:)

czwartek, 18 sierpnia 2016

Dianna dziana z Zauberballa

Wzór Dianna bardzo lubię i podoba mi się w kolorowych włóczkach. Tym razem zrobiłam ja z innej włóczki, pierwszy raz miałam w rękach Zauberball kupione w Inspiracjach . Cienka.

Się robi....





Się blokuje...



Sobie leży....

  Sobie wisi....








 Energetyczna mocno przez dużą ilość czerwieni, ale jest tez  żółty, pomarańczowy , zielony i niebieski oraz odrobina czerni....
Jakby co - jest do wzięcia:)
i dla ukojenia zmysłów
w tym roku posadzona nowa miłość moja - hortensja bukietowa
pierwsza faza kwitnienia
 kwiaty coraz wyraźniejsze

 piękne i duże

krzaczek na razie malutki ale jak urośnie to się będzie działo:)

wtorek, 16 sierpnia 2016

Jak to ze lnem było....

Dawno , dawno temu kupiłam 2 motki lnu BC garn w kolorze jasnozielonym....poleżał...przewinęłam ...zaczęłam przerabiać na 2 czy 2,5 i sprułam, bo doszłam do wniosku że Boże Narodzenie mnie zastanie....minęło kolejne lato i nadchodziło następne wrzuciłam na druty nr 4 czy coś koło tego powstał rzadki sweter z długim rękawem co się rozciągał niemiłosiernie.....kolejne lato poleżał w szafie.....u progu tego lata sprułam znowu i przerobiłam na bluzeczkę z krótkim rękawem - na tyle starczyły 2 motki ....
dziergałam na łonie natury:)

 susziłam na dworze....jak widać motki różniły się odcieniem ale zobaczyłam to dopiero na plaskaczu

na wieszaku tył

i przód

i na ludziu tył

 rękawek jak widać w ozdobny rzucik
i przód- dekolt poszedł w noszeniu za bardzo na szerokość więc trzeba było przytrzymać szydełkowymi pikotkami

przy kolejnym przerabianiu nadal pylił....teraz suszy się w suszarce bębnowej ....