
Wypasiona letnia kuchnia przytulona do zbocza

Masa oczek wodnych z liliami

i wodospad

Tu na wyrzeźbionych przez wlaściciela koziołkach...wio

polecam do obejrzenia, gdyby ktoś był w okolicy Pińczowa...zwiedzanie tylko w weekendy..wystarczy w google wbić haslo ogród na rozstajach i wszystko jasne:)
ogromne uściski i buziaki dla małej "gipsiarki" ładny koniec wakacji buuuu
OdpowiedzUsuńech, no każde dziecko kiedyś musi zaliczyć kózkę. też kiedyś miałam gips, ale na ręce - prawej. uściski wielkie dla Hani!
OdpowiedzUsuńps. co Hania lubi robić, kiedy nie może biegać i skakać?
dobrze, że to nie poczatek wakacji, ale i tak pociecha marna:(
OdpowiedzUsuńa Hania dziś "czytała" ksiazki, kolorowała, przyklejała naklejki...tato wysłany zostal na zakupy do papierniczego:)
Czasem i tak bywa!!!Ja też w dzieciństwie miałam gips na ręce ...Bo ślizgawka była za śliska...:)
OdpowiedzUsuńDużo zdrówka dla Hani :)
OdpowiedzUsuńDużo cierpliwości ale mamy i zdrówka dla małej!!
OdpowiedzUsuńMatko z córką, a cóż jej się stało, że w gipsie???
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia :)
Życzę Hani szybkiego powrotu do zdrowia:)Pozdrowienia i ściski:)
OdpowiedzUsuńUściski dla córuni. Tobie życzę cierpliwości:)
OdpowiedzUsuńGdyby kózka nie skakała to by nóżki nie złamała, ale gdyby nie skakała to co by ta kózka z życia miała? Życzę żeby szybko noga się zrosła. Fajna wycieczka, piękne zdjęcia. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń